Amor czy amorek ?

Najpierw był amor, z kołczanem pełnym miłosnych strzał, później pojawili się swaci, z czasem nastała era biur matrymonialnych i telewizyjnych randek w ciemno, aż wreszcie, jak przysłowiowe grzyby po deszczu, powstawać zaczęły internetowe portale randkowe. Wiele wskazuje jednak na to, że niebawem rolę najpopularniejszego medium, zajmującego się kojarzeniem par, odgrywać zaczną nasze telefony komórkowe.

Już od pewnego czasu wśród amerykańskich studentów furorę robi Tindler – telefoniczna aplikacja, pozwalająca odnaleźć miłość życia, która w przeciągu zaledwie 2 miesięcy skojarzyła już podobno ponad milion par.

Mechanizm działania Tindlera jest dość prosty: aplikacja wyszukuje osoby z sąsiedztwa legitymujące się na serwisach społecznościowych statusem związku „wolna/wolny”. Selekcja potencjalnych kandydatów na miłość życia odbywa się anonimowo.

Jeżeli osoba poszukująca znajduje kogoś, kto trafia w jej gust klika „like” na profilu swojego wybranka lub wybranki i czeka na reakcję. Jeżeli druga strona postąpi podobnie, parę uznaje się za skojarzoną. Ale czy ta ekspresowa metoda poszukiwań drugiej połówki jest lepsza niż tradycyjne oczekiwanie na miłość od pierwszego wejrzenia?

You may also like

Dodaj komentarz